Śląsk czekał na tę premierę 70 lat. I ja też czuję ten ciężar – jeszcze mnie tu nie było, a już czekałem!

Wszystko jest tu na swoim miejscu – znakomita scenografia, ciekawe sceniczne rozwiązania realizatorskie, a także ci, o których powinienem był napisać na wstępie – aktorzy. Grażyna Bułka, Marcin Gaweł, Dariusz Chojnacki, Marcin Szaforz, Barbara Lubos i wszyscy pozostali są niczym tkacze tkający tkaninę opowieści. Przed premierą – w głośnym manifeście – pokazali, że są też jak tkacze, bo pracują w teatrach za najlichsze wynagrodzenie.

Śląski noblista Gerhart Hauptmann pisał swój naturalistyczny dramat pod koniec XIX wieku. Gdyby żył do dzisiaj, mógłby go napisać wczoraj – zmienić środowisko, odświeżyć realia i byłoby wciąż aktualnie. Niestety, nie ma w tym stwierdzeniu powodu do dumy i radości. Są powody do zadumy i smutku.

Wszystko wydaje się być na swoim miejscu, dlaczego mam więc problem z „Tkŏczami”, skoro nie powinienem go mieć? Otóż dlatego, że nazbyt często w ciągu 140 minut spektaklu w reżyserii Mai Kleczewskiej miałem wrażenie przerostu formy nad treścią i poczucie, że moje oczekiwania rozjeżdżają się z wizją reżyserki.

W tej misternej tkaninie brakuje mi jakiejś nitki, którą świeżo po obejrzeniu spektaklu jeszcze trudno mi uchwycić i nazwać. Może za bardzo przyzwyczaiłem się do „Cholonka” i „Mianujom mie Hanka” – do mówienia o trudnej historii w prosty sposób, bez zagłuszania istoty przekazu hukiem efektów pirotechnicznych.  

Nie będę jednak tym, który powie, że najnowsza premiera Teatru Śląskiego nie jest realizacją ważną. Tego z pewnością nie powie nikt. Śląsk czekał na nią 70 lat. I chyba dobrze, że przyszła dziś, a nie wtedy. Chociaż przekład Wilhelma Szewczyka w 1954 roku miałby swoją wagę, stworzona przez Mirosława Syniawę wersja śląska ma dziś ciężar jeszcze większy i weszła na afisz w ważnym dziejowo momencie dla regionu i przyszłości naszego języka.

Niech nas „Tkŏcze” uwierają, jak kamienie w ustach Ansorge i nie pozwalają nam zapomnieć. Niech nie pozwalają nam odpuścić.  

Zdjęcia: Przemysłw Jendroska/Teatr Śląski


Publikacja jest częścią projektu Fundacji Kulturalno-Społecznej Chorzów: Miasto Kultury w ramach działalności statutowej na rzecz mniejszości narodowych i etnicznych oraz języka regionalnego


Autor

Krzysztof Knas

redaktor naczelny magazynu "Chorzów Miasto Kultury". naczelny@cmyk.media.pl

Używamy ciasteczek w celu dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych, a także tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych. View more
Akceptuj
Skip to content