– Zacznijmy od początku. Może się pani pochwalić możliwością zgłębiania tajników akwareli u mistrzów tej techniki…

– Gdy zaczynałam interesować się akwarelą około siedem lat temu, na Śląsku nie było nikogo, u kogo mogłabym pobierać naukę. Nie było też zbyt dużo materiałów dydaktycznych w Internecie. Miałam jednak to szczęście, że akurat w tym czasie powstała na Facebooku grupa „100 Watercolours”, założona przez akwarelistę i architekta z Warszawy – Minh Dama. Grupa ta stała się potężną platformą kontaktów z innymi artystami z kraju i ze świata, zafascynowanymi malarstwem akwarelowym. Uczestnikami grupy były osoby na przeróżnym poziomie – od zupełnie początkujących (takich jak wówczas ja), przez średniozaawansowanych aż po duże nazwiska, takie jak chociażby Tytus Brzozowski, Andrzej Gosik, Michał Suffczyński, Krzysztof Ludwin, Michał Jasiewicz, Jacek Krenz czy wspomniany już Minh Dam. W grupie tej publikowaliśmy prace, wymienialiśmy uwagi i rady dotyczące techniki i problemów napotykanych w trakcie pracy. Mogliśmy liczyć na naprawdę profesjonalne wskazówki w luźnej, przyjacielskiej atmosferze –  bez zbędnego zadęcia, jakie charakteryzuje niektóre środowiska artystyczne. Po upływie zaledwie kilku miesięcy kontaktów w świecie wirtualnym, mieliśmy okazję spotkać się osobiście w malowniczym Kazimierzu Dolnym nad Wisłą, na Sympozjum Stowarzyszeniu Akwarelistów Polskich. Tam odbyły się liczne warsztaty z mistrzami akwareli. Miałam szansę poznać naprawdę różne podejścia do techniki akwarelowej, a także do interpretacji otaczającego nas świata. W pobieraniu nauki u wielu dobrych artystów, najważniejsze jest dla mnie coś, co na pierwszy rzut oka pozostaje niewidoczne – jakiś drobiazg w podejściu, jakaś mała uwaga dotycząca techniki, kwestie, o których nie przeczyta się w książkach czy nie usłyszy na studiach, ponieważ stanowią wynik osobistego doświadczenia. U nauczycieli bardzo cenię nie tylko pokazywanie uczniom możliwości, jakie daje technika i uświadamianie rzemiosła, ale także umiejętność dostrzeżenia w uczniu jakiejś charakterystycznej dla niego zdolności i delikatnego poprowadzenia go w tym kierunku.

W grudniu 2021 roku Anna Liwia Strutyńska, na zaproszenie Krzysztofa Łazikiewicza, zaprezentowała swoje prace w Galerii Spełnionych Marzeń działającej w gościnnych progach Klubu „Pokolenie” Chorzowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

– Z czasem udało się wypracować własny, rozpoznawalny styl. Długo go pani poszukiwała?

– Stylistyka moich obecnych prac jest efektem dwóch dróg, które przez parę lat biegły równocześnie, a ja miotałam się nieco, nie wiedząc na którą się zdecydować. Pierwszą była czysta, tradycyjna akwarela. Włożyłam wiele wysiłku, aby względnie opanować tę trudną technikę. Uczęszczałam na różne warsztaty, radziłam się wielu akwarelistów, darłam prace i wielokrotnie zastanawiałam się, czy jest sens, abym brnęła w to dalej, bo rzadko kiedy byłam zadowolona z efektów. Drugą drogą był tzw. Urban Sketching, który poznałam na wspomnianym już sympozjum w 2015 roku, w czasie warsztatów z profesorem architektury Jackiem Krenzem. Technika ta łączy w sobie rysunek i malarstwo akwarelowe. Kontur wykonuje się piórem, natomiast wypełnienie akwarelą. Pracuje się w niewielkich szkicownikach w plenerze, głównie miejskim. Tak właśnie przez wiele lat  zmagałam się z akwarelą, podejmując przeróżne tematy – pejzaż, architekturę, portret, florystykę, a także organizowałam wypady urbansketchingowe, w czasie których powstawały luźne rysunki w formie notatek. Pewnego razu moja koleżanka, zachwycona rysunkami ze szkicownika, poprosiła  mnie, abym wykonała jej podobny rysunek, ale w większym formacie – takim, na jakim maluję tradycyjne akwarele. Efekt był bardzo dobry. Pod wpływem tego doświadczenia postanowiłam stworzyć serię urbansketchingowych prac w dużym formacie, przedstawiających Katowice. Projekt, który nazwałam KATOszkice, spotkał się z bardzo dobrym odbiorem publiczności. Mnie również dał wiele satysfakcji. W końcu poczułam, że to jest coś mojego. Duży format pozwolił mi  wykorzystać wszystko, czego nauczyłam się do tej pory w tradycyjnej akwareli – mieszanie kolorów, operowanie plamą, pracę z wodą i podejścia do detali. W końcu zaś wszystko to mogłam ująć w karby rysunku, który trzymał całość w sztywnych ramach konturu.

– Zaczęło się od Katowic, a Chorzów? Które z miejsc w naszym mieście są dla pani szczególnie inspirujące?

– Najbardziej inspirują mnie te miejsca, które mijam całkowicie przypadkowo, przy okazji zwykłych, codziennych aktywności. Gdy odwożę dziecko do przedszkola, idę do pracowni, albo wychodzę na spacer po mieście, aby się przewietrzyć pomiędzy jednym, a drugim projektem. Gdy dostrzegam, jak słońce w niezwykły sposób oświetla budynek czy fragment ulicy, wyciągam wtedy telefon i robię serię zdjęć pod ilustracje „na kiedyś”. Mam w swoim archiwum mnóstwo takich ujęć. Ostatnio szłam z pracowni na pierogi i nagle stanęłam oszołomiona pięknem zachodzącego słońca, które zalewając ulicę Kopernika, spektakularnie podświetliło rzeźbę Kalidego na Placu Matejki. Pierogi musiały zaczekać, bo złapanie tego światła na figurze :Chłopca z łabędziem” stało się najważniejszą sprawą na ten moment. Idąc ulicami, zawsze obserwuję, co dzieje się aktualnie ze światłem. Podnoszę głowę i przyglądam się wieżyczkom kamienic, zapamiętuję, o jakiej porze dnia konkretny budynek jest ciekawie oświetlony. Są też miejsca, które bardzo trudno sfotografować, takie jak chociażby Teatr Rozrywki. Przepiękne światło otula go popołudniami z perspektywy samochodu stojącego na światłach przy Centrum Integracji Międzypokoleniowej. Gdy mam szczęście, ze jestem pierwsza w kolumnie aut, mam okazję do zrobienia szybkiej fotografii. Jednak, o ile pamiętam, nie miałam jeszcze szansy na uchwycenie idealnego ujęcia pod ilustrację z tej perspektywy.

Poczta Główna w Chorzowie

– Czy oprócz telefonu zawsze ma pani przy sobie szkicownik? Na mieście tworzy pani tylko szkice z wykorzystaniem ołówka, czy zdarzają się też akwarelowe impresje?

– Staram się zawsze mieć przy sobie szkicownik i chociażby pióro, by stworzyć szybki szkic. Ideałem byłoby mieć także farby i móc ich użyć. Niestety, pochłonięta miejską codziennością,  rzadko kiedy mam możliwość, aby poświęcić godzinę lub dwie, by wykonać pełnoprawny rysunek piórem i akwarelą. Zazwyczaj starcza mi czasu jedynie na ołówek i kontur. Istnieje natomiast zwyczaj organizowania spotkań i wycieczek urbansketchningowych, zaplanowanych przeważnie na parę dobrych godzin, w trakcie których jest czas i przestrzeń na to, aby w spokoju, bez pośpiechu, stworzyć miejskie ilustracje a nawet wykończyć je akwarelą. Wszystko zależy od stylu pracy i podejścia do tematu. Ja mam to szczęście w nieszczęściu (lub na odwrót), że cechuje mnie skłonność do detalicznych ilustracji, które z założenia wymagają większego nakładu czasu. Innym rozwiązaniem jest malowanie na raty, czyli wracanie do tego samego miejsca po dwa, trzy razy, zwłaszcza jeśli jest to miasto, w którym bywa się często.

Plac Jana Matejki w Chorzowie.

– Od kilku lat przygotowuje pani „Magiczne Kalendarze”. Rozmawiamy u progu Nowego Roku, właśnie zaprezentowała  pani kolejną edycję, proszę opowiedzieć o tym pomyśle…– „Magiczne Kalendarze” to projekt, który stanowi swoiste podsumowanie całego roku mojej pracy. Można powiedzieć, że jest to moje coroczne portfolio, które w jasny sposób pozwala mi zobaczyć, na jakim etapie drogi aktualnie jestem. Drugą jego funkcją jest promocja mojej twórczości, gdyż kalendarze te są dostępne w sprzedaży. Jest to dobra okazja dla wszystkich, którzy lubią moje ilustracje, aby jednorazowo zdobyć 12 wysokiej jakości wydruków akwarel, które śmiało można później oprawić i zawiesić na ścianie. Praca nad kalendarzami sprawia mi niezwykłą radość, choć w równym stopniu mnie stresuje. Korzystając z  mojego doświadczenia zawodowego, projektuję je i przygotowuję do druku sama. Jest to więc w  pełni autorski projekt.

www.aneedoveart.com
e-mail: aneedoveart@gmail.com
Fanpage: www.facebook.com/aneedoveart
Instagram: www.instagram.com/aneedove_illustration oraz www.instagram.com/aneedove.art

Autor

Krzysztof Knas

redaktor naczelny magazynu "Chorzów Miasto Kultury". naczelny@cmyk.media.pl

Używamy ciasteczek w celu dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych, a także tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych. View more
Akceptuj
Skip to content