– Mogłoby się wydawać, że lockdown to wymarzona sytuacja dla malarza – można się było zamknąć w pracowni i nie oglądając się na nic, w spokoju malować, jednak teza ta upada w przypadku pejzażystów – jak pan sobie radził z covidową izolacją?

– Było ciężko. Strasznie brakowało mi udziału w malarskich plenerach. Na krótko to tu, to tam udawało mi się raz czy dwa wyskoczyć, ale to nie to samo, do czego się przyzwyczaiłem. W najlepszych czasach bywałem nawet na dziesięciu plenerach w ciągu roku, a w domu byłem gościem. Ta moja miłość do wyjazdów i kontaktu z żywą przyrodą ma swoje korzenie w przeszłości, w której Chorzów był miastem przemysłowym, pogrążonym w szarości. Dziś jest inaczej, ale wtedy wydawało mi się, że jedyny kolor, jaki się tu przebija to czerwona łuna znad huty. Tak zacząłem uciekać do świata pełnego barw i krystalicznie czystego powietrza. Szczególne miejsce w moim sercu zajmuje nieodmiennie cicha, spokojna i pełna uroku wieś Rudka, gdzie na szczęście mogłem pobyć także w pandemicznej rzeczywistości. Odwiedziłem też niezwykłe gospodarstwo agroturystyczne „Boska Dolina” pod Łańcutem. Niech nikogo nie zwiedzie jego nazwa, która nie pochodzi od żadnego boga, a od nazwiska właściciela – Antoniego Boska. Większość czasu spędzałem jednak w chorzowskiej pracowni i mimo wszystko starałem się malować.

– Na ten czas porzucił pan pejzaż?

– Absolutnie nie! Na szczęście mam całe teczki szkiców z rozmaitych miejsc, więc inspiracji i tematów nie brakowało. Nie potrafię malować ze zdjęć – te są dla mnie płaskie i bezduszne. W plenerze zwykle szkicuję korzystając z ołówka i tworzę akwarelowe „malarskie notatki” do rozwinięcia na płótnie w pracowni. Taki tryb wypracowałem przez lata i pozostaję mu wierny.

– Mimo wyraźnego poluzowania rygorów, w kulturze ciągle nie sposób uniknąć tematu pandemii. Sytuacja pozostaje niepewna, ale coraz więcej „się dzieje”. Co nowego u pana?

– W lockdownie, oprócz plenerów, bardzo brakowało mi też bezpośrednich relacji międzyludzkich. Pozostawał kontakt telefoniczny… Bardzo się cieszę, że mogę się spotykać w Chorzowskim Centrum Kultury z moją „młodzieżą” skupioną w grupie warsztatów plastycznych dla seniorów, z którą współpracuję. Te spotkania to nie tylko wspólne malowanie, ale też niekończące się dyskusje na najrozmaitsze aktualne tematy. Niedawno fantastyczny czas spędziliśmy na twórczym plenerze w Zubrzycy Dolnej, w miejscu ze wspaniałą gospodynią i pięknym widokiem na Babią Górę.

– Indywidualną wystawą w Miejskiej Galerii Sztuki „MM” w listopadzie podsumował pan pięćdziesięciolecie pracy twórczej. Jakie znaczenie mają dla pana takie podsumowania?

– Oczywiście żałuję, że to jubileusz pięćdziesięciolecia pracy, a nie życia, a mówiąc poważniej, akurat do tej konkretnej wystawy podszedłem bez jakichkolwiek emocji. Zawierzyłem Galerii i po prostu przekazałem potrzebną ilość prac, bez specjalnej selekcji. Dziś, gdy przeglądam płótna, które mam pod ręką, myślę, że przynajmniej kilka prac mogłem dobrać inaczej. Ale cóż, to może za kolejnych pięćdziesiąt lat… Staram się nie oglądać za siebie, raczej patrzę w przyszłość. Tak jest też z moimi obrazami – najważniejszy jest zawsze ten, który dopiero powstanie.

Marian Knobloch
Urodził się 15 sierpnia 1946 roku w Chorzowie. Odbył studia w Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie,
uzyskując dyplom w Pracowni Grafiki, prof. Mieczysława Wejmana. Od 1971 roku jest członkiem Związku Artystów Plastyków. W roku 1998 partycypował w zakładaniu Stowarzyszenia Chorzowskich Artystów Plastyków, któremu od lat (z przerwami) prezesuje. Jest także członkiem Paryskiej Akademii Artystów Europy Centralnej. W ramach wystawy międzynarodowej otrzymał medal L’Academie des Artistes de L’Europe Centrale. Obrazy Mariana Knoblocha uczestniczyły w wielu wystawach zbiorowych. Artysta wystawiał także indywidualnie swoje prace na kilkudziesięciu wystawach w kraju i za granicą. Czynnie uczestniczył w życiu artystycznym Chorzowa za co został wyróżniony Medalem im. Juliusza Ligonia „Zasłużony dla kultury miasta Chorzowa” oraz Nagrodą Prezydenta Chorzowa w Dziedzinie Kultury.

Autor

Krzysztof Knas

redaktor naczelny magazynu "Chorzów Miasto Kultury". naczelny@cmyk.media.pl

Używamy ciasteczek w celu dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych, a także tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych. View more
Akceptuj
Skip to content