Wisła, niezmiennie od dekad, pozostaje jedną z ulubionych wakacyjnych miejscówek mieszkańców Chorzowa. My wybraliśmy się tam śladami Jerzego Pilcha. 10 sierpnia 2025 roku przypada 73. rocznica urodzin pisarza, a kilka miesięcy wcześniej, 29 maja br., upłynęło pięć lat od jego śmierci.
Pilch urodził się w Wiśle, i spędził tu dziesięć najwcześniejszych lat życia. Choć później, na krócej lub dłużej, wracał jeszcze wielokrotnie, niemal do końca życia (ostatni raz był w Wiśle bodaj zimą 2018 roku), z lubością powtarzał za Marquezem, że w życiu człowieka piszącego wszystko, co najważniejsze, wydarza się pomiędzy pierwszym a dziesiątym rokiem życia.
Z dzieła Jerzego Pilcha – felietonów, opowiadań i powieści – Wisła wylewa się ze wszystkich stron. I nie sposób czynić z tego zarzut, skoro jest ona zawsze intrygująca, tajemnicza, magiczna… Ucharakteryzowana na Sigłę (jak w na wskroś wiślańskich „Wielu demonach”) czy Granatowe Góry (jak w „Mieście Utrapienia” i dramacie „Narty Ojca Świętego”), albo ukazana bez zbędnych maskarad Wisła (jak w „Innych rozkoszach”) – bez różnicy. Opisana pilchowską frazą hipnotyzuje tak samo.
Podobno nie chciał, by jego grób na Groniczku stał się kolejną wiślańską atrakcją turystyczną, więc – zgodnie ze swoją ostatnią wolą – spoczął na ewangelickim cmentarzu w ostatnim miejscu zamieszkania – w Kielcach. Zważywszy na fakt, jak krótko zdążył tam „pomieszkać”, jako osoba związana z Wisłą, Krakowem i Warszawą, te Kielce, znacznie oddalone od centrum jego życiowego i literackiego wszechświata, wyglądają, co najmniej, na żart losu. Jakby pochować Sabałę w Bałtyku…
W Wiśle wystarczy wysiąść z pociągu na stacji Wisła Uzdrowisko, by znaleźć się na szlaku znaczonym śladami pisarza. Wydeptał je niezliczoną ilość razy.
Andrzej Drobik w książce „Wisła w sensie magicznym” pisze:
„Tę trasę – od dworca kolejowego, przez wiślański deptak, mijając pocztę, Plac Hoffa, Dom Zborowy, kościół ewangelicki, ośrodek Start, wędrując doliną Partecznika – pokonywał wielokrotnie, to był powrót do jego uniwersum”.

Między kościołem, a „Startem”, przy ul. 1 maja 41, stoi budynek, którego nie można pominąć, pisząc o tropach Jerzego Pilcha w Wiśle. Od lat działa tam (skądinąd naprawdę wyborna) piekarnia. Wcześniej była to zaś Stara Rzeźnia, a więc dom, w którym dla pisarza wszystko się zaczęło – dom dziadków Czyżów, gdzie się wychowywał.
„W domu, który był zarazem przedwojenną masarnią, gospodarstwem, domem naczelnika poczty, wytrawnego myśliwego, filatelisty, zapalonego hodowcy norek, pensjonatem, biurem pisania podań, przechowalnią bagażu, noclegownią, łaźnią, szwalnią, magazynem przemytników, gorzelnią, punktem usług telekomunikacyjnych, gastronomicznych i ogólnoludzkich, domem, w którym mieszkali pospołu: pastor, farmaceutka, inżynier górnik, weterynarz oraz monter trakcji wysokiego napięcia – otóż w tym domu było wszystko” – pisał w „Bezpowrotnie utraconej leworęczności”.

Dom rodziców, pod adresem Partecznik 5a, którego budowa rozpoczęła się w 1976 roku, to jego ostatnia wiślańska lokalizacja. Wraz ze śmiercią matki pisarza – Wandy Pilch – 25 października 2019 roku, budynek pustoszeje. Odkupiony przez miasto w roku 2022 ma stać się w niedalekiej przyszłości literacką instytucją kultury, związaną z Festiwalem Słowa im. Jerzego Pilcha „Granatowe Góry”, który w bieżącym roku odbył się po raz piąty i któremu szefuje wspomniany już Andrzej Drobik.
Wiślańska biblioteka im. Jana Śniegonia ma w swoich zbiorach kilka tytułów z dorobku Jerzego Pilcha, opatrzonych autorską dedykacją. Wśród nich „Portret młodej Wenecjanki”, książkę, którą Pilch w całości napisał podczas pobytu w domu rodzinnym na Parteczniku. W bibliotece, w miejscu niespecjalnie rzucającym się w oczy, stoi też regał z partecznickiego gabinetu pisarza, wypełniony pozycjami z jego prywatnego księgozbioru. W zestawie tym jest m.in. „Zielona mila” Stephena Kinga, którą zamówił i nabył w Księgarni Troszok, działającej w budynku Domu Zborowego w Wiśle. Zamówienie to, w książce „Wisła w sensie magicznym”, wspomina Maria Troszok. Smutno myśleć, że rozpoczęty 2 lipca 2025 roku trzydziesty szósty rok działalności księgarni może być ostatnim…

Czas kończyć spacer po Wiśle śladami Jerzego Pilcha. Jeszcze tylko odwiedziny pod poświęconym pisarzowi muralem (odsłoniętym oficjalnie w piątą rocznicę jego śmierci na budynku za Urzędem Miejskim, nieopodal Amfiteatru im. Stanisława Hadyny), wizyta w domu towarowym Świerk na (jak notował Pilch w „Dzienniku”) „szczodre zakupy wspomagających poczucie lekkości czekolad” i pędem na dworzec!








