Kiedy w kwietniu 2015 roku Grzegorz Rosengarten odbierał wyjątkową statuetkę Człowieka-Drzewo, towarzyszącą tytułowi Chorzowianina Roku 2014 miał za sobą już kilkanaście lat społecznego zaangażowania w działalność, którą w perspektywie jego młodego wieku można było uznać wówczas za dość nietypową.

– Już jako nastolatka interesowała mnie historia II wojny światowej, ze szczególnym uwzględnieniem tematyki obozowej. Nie było jeszcze internetu, długie godziny spędzałem na szukaniu materiałów w bibliotekach. Intrygował mnie zwłaszcza temat ludzi, którym udało się przeżyć obóz, kwestii okoliczności, w jakich wydostali się za druty i ich losów powojennych – opowiada.

W 1995 roku, wraz z kolegą pojechał na obchody pięćdziesiątej rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau, w których uczestniczyło jeszcze wielu byłych więźniów obozu. Wyposażony w dyktafon Grzegorz Rosengarten nagrał z nimi na miejscu szereg spontanicznych rozmów.

– W miejscowej księgarni wpadła mi w ręce książka „Kto ratuje jedno życie” autorstwa Jerzego Bieleckiego, więźnia z pierwszego transportu do Auschwitz, któremu udało się uciec z obozu wraz z młodą Żydówką, Cylą Cybulską. To bardzo poruszająca historia, dość powiedzieć, że po ucieczce ich drogi rozeszły się, by – zupełnym przypadkiem – przeciąć się znowu dopiero po czterdziestu latach – wspomina Grzegorz Rosengarten. – Udało mi się odnaleźć Jerzego Bieleckiego w Nowym Targu i odbyć prywatne spotkanie. Bardzo się ucieszył z zainteresowania. W 1998 roku, dokładnie w dniu swoich urodzin odebrałem od niego list, w którym zaprosił mnie na spotkanie organizacyjne powstającego Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich. Właściwie nie miałem nawet chwili do namysłu, trzeba było niemal z marszu ruszać w drogę. Poznałem tam kolejnych byłych więźniów Auschwitz i zostałem zaangażowany w prace zarządu. W kolejnej kadencji po czterech latach wybrano mnie prezesem organizacji – kontynuuje.  

Od tego czasu – z racji miejsca zamieszkania prezesa – aktywność ChSRO mocno koncentrowała się na Chorzowie. Grzegorz Rosengarten docierał do byłych więźniów Auschwitz związanych z naszym miastem (tak zaprzyjaźnił się m.in. z Ryszardem Przeździnkiem, działającym wówczas w środowisku kombatanckim) inni (jak na przykład mieszkający przez lata w Niemczech Henryk Dronia) docierali do niego. Grzegorz Rosengarten rejestrował ich obozowe wspomnienia, a filmy zmontowane z tych materiałów trafiały na płyty DVD, przekazywane do szkół i bibliotek. W 2006 roku w chorzowskim kinie „Panorama” odbyła się oficjalna premiera dokumentu „Jesteśmy… Chorzowianie w Auschwitz. Po latach…”.

Kolejną cenną inicjatywą Grzegorza Rosengartena w naszym mieście było umieszczenie tablic z nazwiskami chorzowskich ofiar obozu na zbiorowej mogile więźniów podobozu „Bismarckhütte” KL Auschwitz stworzonej na starej hajduckiej nekropolii przy ul. Granicznej.

Z Andrzejem Pileckim podczas odsłonięcia pomnika „Dłoń”

– Ten podobóz to następna frapująca mnie kwestia – mówi Grzegorz Rosengarten. – Do naszych czasów nie zachował się żaden jego ślad, jakby nigdy nie istniał. Zgłębiałem temat, poszukiwałem dokumentów. Skrupulatność i cierpliwość przyniosła efekt. Dotarłem do amerykańskiej fotografii lotniczej dokumentującej cały obszar – kontynuuje. Owocem zaangażowania Grzegorz Rosengartena w sprawę stał się pomnik „Dłoń”, dłuta Tomasza Wenklara, który stanął na skwerze przy ul. Jubileuszowej, w Chorzowie Batorym. Dokładnie na terenie, który przed laty zajmowała filia KL Auschwitz. W uroczystości odsłonięcia monumentu uczestniczył Andrzej Pilecki, syn rotmistrza Witolda Pileckiego. Datę uroczystości – 25 maja 2021, wybrano nieprzypadkowo – to, ustanowiony przez Parlament Europejski, Międzynarodowy Dzień Bohaterów Walki z Totalitaryzmem, a także rocznica śmierci rotmistrza Pileckiego. Wcześniej, w 2014 roku, Andrzej Pilecki gościł w Chorzowie, gdy z inicjatywy Grzegorza Rosengartena i Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich imię rotmistrza Witolda Pileckiemu nadano skwerowi w Chorzowie Batorym, gdzie posadzono także symboliczny Dąb Witold.

– Marzę o tym, by w niedalekiej przyszłości drzewo to zajęło na skwerze bardziej eksponowane miejsce. Na uboczu zwolna popada w zapomnienie, zmieniając się w smutny symbol – stwierdza refleksyjnie Grzegorz Rosengarten, który w 2023 roku jeszcze raz podjął temat losów Witolda Pileckiego.

Z Markiem Proboszem na chorzowskiej „Wolce”

– Nie mogło być inaczej, skoro dowiedziałem się, że po opuszczeniu Auschwitz zaliczył w życiu chorzowski epizod, poszukując przyjaciela, Henryka Szklarza, który mieszkał w naszym mieście i którego chciał pozyskać do działania w powojennym ruchu oporu.  Niestety zastał wtedy tylko jego matkę – opowiada Grzegorz Rosengarten. – Wspólnie z Piotrem Owcarzem zrealizowaliśmy film dokumentalny „Brzemię”, poświęcony tej historii. W scenach fabularnych postać Witolda Pileckiego wykreował Marek Probosz, mieszkający od lat w USA znakomity aktor, który przed laty zagrał rolę tytułową w głośnym spektaklu Teatru Telewizji „Śmierć Rotmistrza Pileckiego” w reżyserii Ryszarda Bugajskiego – kontynuuje społecznik.  

Są chwile, w których Grzegorz Rosengarten myśli o tym, by odpocząć od tematów związanych z trudną historią. Wówczas jednak z reguły na horyzoncie pojawiają się nowe wątki. – Po osiemdziesięciu latach od końca wojny świadkowie tamtych czasów rozpływają się we mgle przeszłości. Żyje ich niewielu i już chyba tylko ci, którzy w ostatnich latach wojny byli dziećmi… Ktoś musi pielęgnować ich pamięć, bez względu na czasy, a paradoksalnie właśnie ze względu na czasy, w jakich żyjemy. Wygląda na to, że od historii nie da się odpocząć – podsumowuje wzdychając.

Autor

Krzysztof Knas

redaktor naczelny magazynu "Chorzów Miasto Kultury". naczelny@cmyk.media.pl

Używamy ciasteczek w celu dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych, a także tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych. View more
Akceptuj
Skip to content