Kiedyś namalowała „Wizytę jaszczura” – gada, który uparcie usiłował wyszarpać śnieżnobiały obrus spod sutej zastawy. Tłumacząc symbolikę obrazu, mówiła, że nawet do tych, którzy prowadzą spokojne, dobre, bogate i wystawne życie, któregoś dnia przyczłapie taka poczwara, która uczepi się obrusu. Może ciągnąć długo i powoli, ale nie ustanie w wysiłkach, dopóki wszystko nie runie. A kiedy zgaśnie światło, nas już nie będzie… Jej osobisty jaszczur dokończył dzieła 8 marca 2026 roku. Zofia Grzeganek Szczepaniec zmarła w wieku 80 lat. Wyrazista. Bezkompromisowa. Bezpardonowa w sztuce, życiu, opiniach…

Urodziła się 24 maja 1945 roku. Rysowanie pochłaniało ją bez reszty od wczesnego dzieciństwa. W szkole podstawowej była w tej dziedzinie najlepsza, nie tylko wśród rówieśników. Po ukończeniu Liceum Plastycznego w Katowicach bez najmniejszych trudności została studentką Akademii Sztuk Pięknych przy pierwszym podejściu. Wspominała to bez pychy: „Miałam dużo szczęścia” – mówiła.

Wizyta jaszczura (2003)

Po studiach nie narzekała na brak pracy. Poświęciła się przede wszystkim grafice użytkowej, współpracując m.in. z wydawnictwem „Śląsk”. W roku 1971 otrzymała I Nagrodę w konkursie na stałą okładkę programu i znak Opery Śląskiej w Bytomiu, a w roku 1974 wygrała konkurs na logo tyskiego „Sertopu”. Przez 22 lata projektowała dla tej firmy, a jej dzieła to m.in. charakterystyczne etykiety serków „Złoty Ementaler” i „Tylżycki”.

Od lat poświęcała się prawie wyłącznie malarstwu. Kolorowe, surrealistyczne płótna powierzchownie mogły się wydawać banalne, osadzone na pograniczu jawy i abstrakcyjnego snu. Tymczasem były naszpikowane symboliką. Poddawane głębszej refleksji odkrywały kolejne warstwy treści.

Zofia Grzeganek-Szczepaniec była zawziętym wrogiem pseudosztuki. Podkreślała, że pretensjonalna instalacja nigdy nie będzie dla niej źródłem estetycznego zachwytu, a dwa pociągnięcia pędzla to żadne dzieło.

Przekonywała też, że talent to nie wszystko. Artysta w równym stopniu potrzebuje warsztatu, pracowitości i pokory. Ją samą można by uznać za wzór pracowitości. Swoje obrazy dopracowywała w najdrobniejszych szczegółach. Zawsze też szła własną ścieżką, z której nic nie mogło jej zawrócić.

Ostatnią drogę odbyła 21 marca 2026 roku. Spoczęła na cmentarzu parafii św. Jadwigi Śląskiej przy ul. Drzymały.

Autor

Krzysztof Knas

redaktor naczelny magazynu "Chorzów Miasto Kultury". naczelny@cmyk.media.pl

Używamy ciasteczek w celu dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych, a także tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych. View more
Akceptuj
Skip to content